Bądź szczery! Nie będziesz lubiany.

Szacunkowy czas czytania: 6 min

Wzięte z życia

– Kaśka, powiedz mi, tylko szczerze, co nie tak robię w pracy? Tylko wiesz, bez żadnych ściem. Tak jak myślisz!

Siedzieliśmy z kumplem z pracy przy piwie. Chodziliśmy czasem razem, bo fajnie nam się rozmawiało. Był mądry, zabawny no i dobrze było mieć bratnią duszę w pracy.

Hmmm, szczerze mówisz? Wiesz mam złe doświadczenie z tą szczerością. Ludzie chcą usłyszeć co myślisz a potem wychodzą z tego same problemy.

Mimo, że go lubiłam, miałam wątpliwości, co do szczerych rozmów

Ej, no co ty? Zwariowałaś? No weź powiedz. Dobrze wiesz, że nie do końca idzie mi w robocie. Zawalam trochę rzeczy. Nie widzę, gdzie coś robię nie tak. Wiem, że od ciebie mogę się dowiedzieć gdzie leży problem.

Był fajnym kumplem i myślę, że w porządku człowiekiem, ale faktycznie w pracy popełniał dużo błędów. Mnie to nie przeszkadzało, bo ich konsekwencje nie dotykały mnie. Miał coś takiego w sobie, że w pracy przestawał być sobą. To znaczy, nie wiem kiedy był sobą, ale w pracy rzeczywiście stawał się jakiś taki mało fajny.

No nie wiem…Szczerze?

No! Wal śmiało! Przecież się znamy! Nie będę się obrażał– tu zaśmiał się przyjaźnie.

No ok….Więc moim zdaniem (…)- tu wymieniłam szereg jego zachowań, które według mnie wpływały niekorzystnie zarówno na obraz jego samego jak jego pracę. Powiedziałam szczerze to co myślałam i to co zaobserwowałam. Bez ściemy. Tak jak chciał. Wysłuchał mnie uważnie. Kilka razy przytaknął. Po mojej wypowiedzi wróciliśmy do picia piwa. Rozmawialiśmy o pierdołach i rozeszliśmy się do domów.

Nazajutrz spotkaliśmy się w pracy. Nie odpowiedział jak zwykle serdecznym uśmiechem na moje powitanie. Czułam i widziałam, że coś jest nie tak. W zasadzie to wiedziałam co jest nie tak. Choć miałam nadzieje, że powód jest jednak inny.

Po paru godzinach zapylałam:

O co chodzi?

O nic– jego odpowiedź była chłodna

Jak o nic, weź nie ściemniaj, przecież widzę!

Wiesz jak się zastanowiłem nad tym co mi wczoraj powiedziałaś, to stwierdziłem, że nie masz prawa oceniać ludzi! Poczułem się jak ostatnie gówno, co się do niczego nie nadaje. Myślisz, że jesteś taka wspaniała? Myślisz, że ty wszystko dobrze robisz? Sama popełniasz błędy a tak łatwo oceniasz innych! Popatrz na siebie!

Był wyraźnie zły. Po jego monologu przepełnionym wyrzutami zapanowała chwila milczenia. Nie wiedziałam, czy bardziej mam zezłościć, czy bardziej zasmucić. Było mi przykro, ale postanowiłam uratować sytuację.

Przykro mi, że tak myślisz. Pytałam się, czy jesteś pewien, że chcesz usłyszeć szczerą odpowiedź. Teraz wiem, że to nie był dobry pomysł. Mam nadzieję, że ci przejdzie i będziemy mogli wrócić do poprzedniej formy relacji.

Po tej rozmowie, już nie wróciliśmy do relacji sprzed szczerości. Nasze kontakty stały się czysto służbowe. Wkrótce potem on zmienił pracę.

5787_fbbd_500-e1355481580857Szczerość. Jak to pięknie brzmi. Komplement i krytyka

Ludzie oczekują szczerości od innych. Chcą, by inni szczerze mówił co myślą. Szczerość jest pożądana i ceniona. Teoretycznie. W praktyce ze szczerością bywa różnie. Zazwyczaj szczerzy ludzie nie są ani powszechnie akceptowani ani powszechnie lubiani, nawet jeśli zachowują najwyższy poziom krytyki konstruktywnej. Dlaczego?

Zazwyczaj  o chwilę szczerości prosi się w sytuacjach trudnych. O ile w miarę łatwo mówi się i słucha o rzeczach przyjemnych i nie dbając o to czy są prawdą czy nie, łyka się je jak lekarstwo na „ból dupy”, o tyle z krytyką jest gorzej. Mimo, że pozornie ludzie nie lubią być komplementowani, to łakną pochlebstw. To normalne. W ten sposób zaspokajane są podstawowe potrzeby, takie jak chociażby potrzeba akceptacji czy przynależności.

Ładnie wyglądasz!

O, naprawdę? E tam…ale dziękuję.

Super to zrobiłeś!

Eeee, nic takiego. Ale dzięki.

Mądrze mówisz! Lubię cię słuchać.

A miło mi…zdarza mi się czasem coś mądrze powiedzieć (śmiech)

Świetnie postąpiłeś!

Aaa tam, każdy by tak postąpił na moim miejscu.

Mimo, że zazwyczaj po skomplementowaniu zachowania, czy osoby, następuje małe zaprzeczenie i mała dyskredytacja, to skomplementowany człowiek czuje się doceniony, wyróżniony. Jest mu dobrze, nawet jeśli pozornie stara się temu zaprzeczyć. Któż nie lubi być chwalony? Fakt, że po pochwale, następuje jej umniejszenie  wypływa z zakłamanych relacji międzyludzkich. Przecież nie wypada stwierdzić: -No wiem! Świetnie wyglądam, podobam się sobie w tym uczesaniu, lub wiem, że dobrze mówię. Jestem mądrą osobą! Takie zachowanie mogłoby być i zapewne byłoby odebrane jako zarozumialstwo, pycha i zadufanie w sobie. A kto lubi zarozumialców? Żeby nie wyjść na zadufanego w sobie dupka, należy trochę się zdziwić, trochę zaprzeczyć i podziękować. Inaczej sprawa ma się, gdy człowiek usłyszy cna swój temat coś, co nie jest pochwałą.

TICHO-POD-MASKOU2Zazwyczaj słysząc coś niemiłego na swój temat włącza się tryb obronny. Ponieważ najlepszą obroną jest atak, zazwyczaj miedzy osobą wypowiadającą się o kimś niepochlebnie a adresatem uwagi dochodzi do spięcia. Nawet jeśli spięcie nie jest widoczne, to i tak adresat uwag mało przyjemnych spina się wewnętrznie i chowa urazę.

Szumnie mówi się o krytyce konstruktywnej. Przyjmuje się, że dobrze skonstruowany komunikat krytyczny nie powoduje u odbiory negatywnych odczuć. Ocenia się bowiem, nie samego człowieka, ale jego zachowanie. By uzmysłowić krytykę, dodaje się jak czuje się dana osoba która doświadcza niefajnego zachowania. By z kolei trochę ten krytyczny komunikat osłodzić, można dodać zdanie, które wskazuje, co osoba krytykowana może zrobić, by umilić życie innym. Teoretyczni jest to rozwiązanie fantastyczne. Można bez obaw wypowiedzieć swoje niezadowolenie z tego czy tamtego i nie ponieść konsekwencji w postaci obrażenia się osoby krytykowanej.

W teorii tak to właśnie jest. Jednak w praktyce to wszystko guzik prawda. Składa się na to parę czynników. Czynnikiem najważniejszym jest jednak nieumiejętnie sformułowany komunikat. Przy braku dostatecznych umiejętności w tym zakresie, wypowiedź może być odebrana jako zwykła ściema a osoba która to robi jako fałszywa (łagodniejsza nazwa- dyplomatyczna).

Ponadto o ile w teorii można oddzielić zachowanie od osoby o tyle w praktyce jest to rzadko spotkana umiejętność.  Człowiek to jednostka z natury egocentryczna. Czuła na swoim punkcie i przewrażliwiona na krytykę. W zasadzie tylko jednostki zaburzone mają zdolność posiadania głęboko w poważaniu tego, co mówią i myślą o nich inni. Większość ludzi ma delikatną i kruchą samoocenę, którą łatwo naruszyć a czasem łatwo ją zburzyć. Zatem nawet szczery komunikat nie mający na celu dowalenia drugiej osobie wywołuje dyskomfort i wewnętrzną urazę.

Jak wyglądam w nowym kolorze?

Kolor jest ładny, jednak moim zdaniem ciemniejszy lepiej podkreślał kolor twoich oczu.

Niby komunikat piękny. Kolor został pochwalony. Nie padło stwierdzenie, że ktoś wygląda brzydko a ponadto uwaga została zwrócona na oczy i w gratisie dodana została dobra rada. Jednak co tak naprawdę wyniesie z tego komunikatu człowiek? Wglądam do dupy. Tak, to wyniesie. Nie, że kolor ładny, nie wstawkę o oczach. Czy nie było łatwiej i przyjemniej dla obu stron, gdyby szczerość została schowana do kieszeni?

Jak wyglądam w nowym kolorze?

Fajny kolor. Co za zmiana! Ładnie ci w nim.

Jeśli komplementujący włoży w swoją odpowiedź wystarczająco dużo uczucia (byle nie za dużo) to wszyscy są zadowoleni.

zasznurowanePowiedz mi, tylko szczerze, co o mnie myślisz?

Ludzie choć domagają się szczerości w zakresie swojej osoby, wcale tej szczerości nie oczekują. No chyba, że szczerość składać się będzie z samych superlatywów. Ludzie doskonale wiedzą (przynajmniej ci zdrowi), co z nimi jest nie tak. Mają pojęcie, które zachowania są niefajne, co chcieliby poprawić w swoim wyglądzie. Zazwyczaj wiedza o większości swoich niedociągnięć osobowościowych, charakterologicznych i fizycznych. Jeśli pytają: powiedz mi szczerze to prawdomównie obawiają się, ze ich mankamenty są zauważalne. Człowiek nie chce ugłośnienia swoich niedoskonałości.  Sam nierzadko ma problem przyznać się przed sobą, że jest taki a nie inny. Co dopiero usłyszeć potwierdzenie z ust kogoś innego? Człowiek ma nadzieję, że pytając, nie usłyszy słów krytyki pod swoim adresem, choć jest na to przygotowany. Jednak myśleć, że inni myślą tak, czy tak a usłyszeć to, robi dużą różnicę. Odpowiedzieć na to pytanie szczerze, to wpaść w największą pułapkę interakcji międzyludzkich.

Powiedz mi szczerze, jaka jestem? Tylko wiesz, nie jakieś farmazony, że ok i w ogóle, tylko szczerze, co we mnie jest nie ok?

W tym momencie pojawia się dylemat. Nawet najfajniejszy kumpel, miła znajoma ma wady. O ile można założyć, że przy bliskiej relacji można pozwolić sobie na większą dozę szczerości, o tyle w znajomościach „codziennych”, należy się przed szczerą odpowiedzią dobrze zastanowić.

Co taka szczera odpowiedź da? Czy wpłynie na zmianę zachowania danej osoby i na poprawę lub umocnienie relacji szery-oczekujący szczerości? Nie sadzę. Myślę, że zachowanie nie ulegnie zmianie a relacja zostanie zachwiana, nawet, jak na pozór nic się nie zmieni. Będzie to jednak wyczuwalne, choć prawdopodobnie zaprzeczane przez odbiorcę szczerości. Naiwnie jest sądzić i zakładać, że będzie inaczej. Choć z pozoru sprawa z osobami bliskimi, wydaje się mniej skomplikowana, rzeczywistość może nie okazać się taka różowa.

Możemy się jutro spotkać? Wpadniesz na obiad, pogadamy. Dawno się nie widziałyśmy.

Mamuś, chętnie bym przyszła, ale jutro nie dam rady. Jak tylko będę miała chwilkę wolnego, zadzwonię i się umówimy. Wiesz praca, dom. Ciągły brak czasu.

Obie strony wychodzą bez szwanku, nawet jeśli prawdziwym powodem jest zwykłe „nie mam ochoty na spotkanie”

Możemy się jutro spotkać? Wpadniesz na obiad, pogadamy. Dawno się nie widziałyśmy.

– Mamuś, nie chce mi się.

-A co? Pewnie zmęczona jesteś, zabiegana?                    

-Nie, po prostu nie chce mi się przychodzić.

Czy taka odpowiedź, zgodna z tym co szczerze myślimy, przysporzy nam więcej korzyści, czy szkód?

Paradoks szczerości

Szczerość jest wartością pożądaną. Ludzie chcą szczerości i cenią szczerość. Do momentu jak szczerość dotyczy kwestii przyjemnych. Szczerość, która wiąże się z powiedzeniem czegoś, co nie do końca jest przyjemne jest niepożądana. Zatem szczerość? Jak najbardziej, ale wybiórcza. Tylko, ile to ma wtedy wspólnego ze szczerością?

Osobiście uważam, że warto być szczerym. Należy tylko właściwie ocenić czas i miejsce dla szczerości.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.